RSS
 

Coś na szybko :)

16 sty

Moja Kochana Żona jest specjalistką od szybkich pyszności zwłaszcza od tych których nie powinienem jeść ale tym razem było inaczej :)

Szybka sałatka z rukolą

rukola

pomidor malinowe

papryka czerwona (może być żółta)

feta

sól himalajska

pieprz

sok z cytryny

łyżeczka (malutka) miodu

      Wszystko mieszamy ze sobą i jemy pyszną kolację. :)

Sałatka z rukolą

 

Chlorki w piątek 13

14 sty

Okazało się, że jestem Chlorkiem i jak zwykle stało się to w piątek 13-go. Wiecie jakie to miłe uczucie.

Co to są chlorki zapytacie – bardziej poprawnie należało by zapytać- kim są Chlorki. Chlorki to wspaniała grupa ludzi, których połączyło Chirurgiczne Leczenie Otyłości. Właśnie wczoraj, 13 stycznia 2017 roku pańskiego, odbyło się spotkanie Chlorków w Łodzi. Zebrało się około 15 osób po zabiegach lub tuż przed i dyskutowało na temat bariatrii, diet, zmian jakie nastąpiły oraz wspierając się nawzajem w leczeniu naszej choroby.

Prawdę mówiąc to właśnie takie spotkanie było mi bardzo potrzebne i bardzo żałuję, że dopiero teraz się ono odbyło. Wiecie, dostałem takiego solidnego kopa do dalszej pracy nad sobą i wielką zachętę do pisania o otyłości jako chorobie. Wspaniali, uśmiechnięci ludzie rozkoszujący się smakiem potraw dali mi więcej niż rozmowy z tysiącem dietetyków i psychologów. Patrzyłem na nich, słuchałem ich i widziałem, że każda z tych osób mimo niejednej trudności stara się żyć lepiej. Ciesząc się tymi większymi i mniejszymi sukcesami w odchudzaniu, zrozumiałem, że każdy kilogram mniej był dla nas  kilogramem szczęścia więcej. I nieważny był rozmiar tego szczęścia ważna była wspólna radość i zrozumienie się nawzajem. Urzekło mnie również podejście do osób, które dopiero szykują się na zabieg. Każdy starał się ich wesprzeć i dać sygnał do działania.

Jedyne co na koniec mogę powiedzieć – Chlorki dziękuję !!!! :-D

20170113_202350paint

 

Wywiad ze mną czyli pytania zebrane.

08 sty

- Ty i co z tym Twoim blogiem? Nie piszesz ostatnio?

- Niestety nie, w pewnym momencie popełniłem błąd przez, który cierpię do tej pory i niestety moje myśli głównie skierowane są na ten problem.

- Eeee, pewnie Ci się po prostu nie chce.

- Wiesz, pisanie postów na blog „Po bariatrii” było dla mnie przyjemnością, nie obowiązkiem i mam nadzieje, że niebawem do tego powrócę. Niestety, jak wiesz, blog nie przynosi mojej rodzinie chleba więc muszę zarabiać w inny sposób.

-A tak naprawdę Misiek czy ktoś to w ogóle czytał?

- Nawet zdarzały się komentarze, także ktoś czytał. – śmiech – Wiesz ważne jest, że przez moment mogłem inaczej pomyśleć o mojej diecie, o mojej otyłości, o moim życiu. Wiele osób mówiło mi jak byłem gruby, że bym tyle nie jadł. A ja za wszelką cenę starałem im się udowodnić, że wcale nie chodzi o ilość i szukałem sobie milionów powodów aby usprawiedliwić się w swoich oczach. Dzięki temu co piszę i jak piszę może przynajmniej jedna czy  dwie osoby zobaczą, że popełniają te same błędy. Trudno jest choć trochę wyjść z otyłości, ona cały czas jest w nas. Ale przedłużenie własnego życia o kilka lat jest ważne, jeśli nie dla nas to na pewno dla naszych rodzin.

- Ty cały czas mówisz o ilości, godzinach i zasadach, nudne to Twoje życie teraz?

- Nie, teraz to ja dopiero żyję, stary rower, piłka, spacery, wycieczki, gonitwy z synem, zabawy z córką, możliwość zawiązania butów, mógłbym tak bez końca wymieniać ale szkoda Twojego czasu.

- A co Ciebie zaskoczyło najbardziej pozytywnie w ostatnim roku?

- Kilka rzeczy, zostałem przewodniczącym rady rodziców w szkole moich dzieci i poznałem ludzi którzy naprawdę dają z siebie bardzo wiele. To uczucie, kiedy współpracujesz z ludźmi, którzy chcą coś zrobić – genialne. No i oczywiście osoby, które zgłosiły się do mnie porozmawiać i poradzić się. Wiesz to mi daje moc. Choć błąd jaki popełniłem ostatnio często odbiera mi ochotę na cokolwiek. Ale jak wiadomo nasze życie jest sinusoidą, raz w górę raz w dół.

- Napraw błąd i rób to co kochasz.

- Nie jest to takie proste. Świat jest zbudowany tak, że nie zawsze można od ręki naprawiać swoje błędy. A może to i lepiej, a może to kilka miesięcy nauczy mnie czegoś ważnego? Teraz nie jest mi łatwo naprawić to co zepsułem ale może dzięki temu bardziej przemyśle swoje decyzje w przyszłości. I tych najważniejszych nie będę odkładał  na później tak jak odkładałem operację.

- Czyli będziesz jeszcze pisał ?

- Będę. Może jeszcze więcej osób przestanie mnie lubić ale będę.

Moja koszulka z przed operacji.

Moja koszulka z przed operacji.

 

Stara miłość nie rdzewieje

16 wrz

Muszę wam się do czegoś przyznać – piszę mniej bo odzyskałem swoją prawdziwą miłość i poświęcam jej każdą wolną chwilę. Od dawna nie myślałem, że jeszcze będę mógł tak bardzo zakochać się ponownie, ale wiecie jakie to cudowne kiedy czuje się po prostu wolnym i szczęśliwym. Tego uczucia nie daje nic, nieważne gdzie, nieważne jak szybko, nieważne jak długo – ważne, że znów żyję pełnią życia. Najfajniejsze jest, że swoją starą miłością zaraziłem, żonę i syna a czasem nawet córcia daje się namówić i wszyscy razem jedziemy na naszych dwukołowych ogierach byle gdzie byle przed siebie.

Wczoraj jeździliśmy sobie w czwórkę jednak mojemu synowi było jeszcze mało więc zrobiliśmy kolejną rundkę. Bardzo lubię jak to on mnie ciąga, jak to on wymusza na mnie coraz większą szybkość coraz trudniejsze tereny do przejechania coraz bardziej odległe trasy. Dla mnie jest to ogromna motywacja. Uważam, że właśnie to jest prawdziwe dzieciństwo powrót ze szkoły, odrabianie lekcji i na dwór do wieczora . Nieważne ile ma się lat i w której jest się klasie ważne aby czuć się szczęśliwym i robić to na co ma się ochotę. I uwierzcie mi do tego nie potrzeba sprzętu za tysiące potrzebna jest jedynie chęć. Piłka, rower, deska czy skakanka właśnie to w nas zostaje do końca życia, nie gry komputerowe i nie samotne spędzanie czasu przed ekranem.

Nasza rodzina chętnie spędza czas na rowerach, pokonaliśmy w tym roku już wiele kilometrów. A co wasze rodziny lubią robić razem? – pochwalcie się :).

Ja, rower i Ja

 

Operacja bariatryczna nie usuwa uczucia głodu.

13 wrz

              Tak naprawdę na ten temat mogę napisać tylko dzieląc się własnym doświadczeniem. Jak wiecie przeszedłem rękawową resekcję żołądka polegającą na jego częściowym usunięciu i zaszyciu. Musimy również wziąć pod uwagę, że tak naprawdę uczucie głodu tworzy się w mózgu a dokładnie w jego rejonie-  podwzgórzu, który ma ciągły kontakt z żołądkiem. Jedną z substancji regulującą naszą chęć jedzenia jest również glukoza, której poziom stężenia we krwi może powodować uczucie głodu bądź sytości. Dlatego ważnym  aspektem jest aby posiłki były jedzone w odpowiednich odstępach czasu i aby nie występował tak zwany „wilczy apetyt”.

                Po rękawowej resekcji żołądka czułem głód. Jednak uczucie to było inne jak do tej pory, może dlatego, że bardziej odczuwam sytość. To nie jest tak, że nasz żołądek nie wysyła sygnałów do mózgu o uczuciu głodu,  te sygnały po prostu są nieco słabsze. Dodatkowo regularne odżywianie się powoduje, iż poziom glukozy w naszej krwi  utrzymywany jest na odpowiednim poziomie co powoduję lepsze nasze samopoczucie i zachowuję organizm w ryzach. Glukoza także wpływa na poziom hormonu szczęścia, zatem ważne jest aby wchłanianie jej było jak najwolniejsze.

                Reasumując operacja bariatryczna nie spowodowała u mnie braku poczucie głodu. Operacja bariatryczna nie usuwa z nas podwzgórza mózgu, które jest głównym organem odpowiadającym za uczucie głodu i sytości.

 

Nasze życie wymaga od nas poświęceń – czasem musimy poświęcić nasze życie.

11 wrz

                Nasze życie wymaga od nas poświęceń – czasem musimy poświęcić nasze życie. To przewrotne zdanie dużo mówi między innymi o tak niby „prozaicznej” rzeczy jak  odchudzaniu. Tak naprawdę  co to znaczy poświęcić własne życie? Osobiście uważam, iż poświęcenie własnego życia to miedzy innymi rezygnacja z tego co było do tej pory, to rezygnacja z wygód, przyzwyczajeń, nawyków. Najpiękniejszą formą rezygnacji z własnego życia jest zostanie rodzicem, kiedy poświęcamy się dla życia i rozwoju małej, bezbronnej istoty.

                Dlaczego porównuje tak niepowtarzalną sprawę jak stanie się  rodzicem, z tak dla pospolitego ruszenia banalną, jak odchudzanie? Możecie mi wierzyć, że dla niektórych ludzi rezygnacja z własnych przyjemności na rzecz własnego zdrowia staje się misją nie do przejścia. Ale czy tak naprawdę trzeba coś oprócz otyłości  poświęcić aby schudnąć? Tak naprawdę jeśli chcemy zrzucić z siebie niepotrzebne kilogramy musimy poświęcić wiele. Czasem nawet poświęcając przyzwyczajenia swoich bliskich i nie tylko te kulinarne. Czy myślicie, że moje dzieci tak same z siebie w dobie komputerów, bajek dostępnych w telewizji i internecie przez 24h na dobę czy gier dostępnych na wielu nośnikach, same zaproponują spacer czy wycieczkę rowerową? Czy wasza żona tak sama z siebie wywali z kuchni wszystkie szkodliwe mieszanki przypraw i zacznie gotować bardziej naturalnie? Czy wasz mąż odpuści sobie sobotni mecz i zabierze was na dyskotekę ?

                Jak wiecie mój syn trenuje piłkę nożną, w tym roku razem z kolegami z klubu rozpoczął udział w rozgrywkach ligowych swojej grupy wiekowej. I teraz życie naszego domu musieliśmy dostosować do niego, czyli dwa – trzy wyjazdy tygodniowo na treningi a sobotnie mecze trwające po kilka godzin. Dla niego dziadek i tato muszą poświęcić swój czas aby dziecko spełniało swoje marzenie. Powiem wam więcej, nikt nie myśli o tym, że w tym czasie można było by obejrzeć mecz, film pogadać ze znajomymi. Po prostu poświęciliśmy się dla Jaśka i jest super.   Moja babcia po dziewięćdziesięciu dwóch latach życia musiała się nauczyć, że jak gotuje obiad to swojemu wnuczkowi Michałowi odlewa się zupę w drugi garnek i nie doprawia chemią i nie dodaje śmietany czy zasmażki.

                Jaki ma związek poświęcenie bliskich i wasze własne? Jeżeli wasi bliscy nie zobaczą, że wy się poświęcacie i że poświęcacie się z chęcią i uśmiechem – choć czasem jest to uśmiech przez łzy – nie będą się dla was poświęcać. To wy musicie pokazać swoje poświęcenie, to wy musicie zmienić wasze życie żeby wymagać pomocy od innych. A tak naprawdę wszystko zaczyna się w waszej głowie i czy dorośniecie do poświęcenia waszego życia. Po prostu chcieć to móc.

IMAG0142.jpg

 

Pomidory, ogórki, grzyby

01 wrz

Powoli kończy się sezon pomidorowo – ogórkowy. Rozmawiałem wczoraj na rynku z hodowcą pomidorów, który potwierdził tylko moje zdanie na ten temat. Smaczne warzywa to te, które otrzymają odpowiednią ilość słońca. Żadne inne sztucznie napędzane w szklarniach – czy powiedzmy szczerze – zakładach przetwórstwa chemicznego nie mają ani tego smaku ani tych wartości odżywczych. Podobno najbardziej chemicznym warzywem dostępnym obecnie na rynku jest kapusta pekińska. Jednak podejrzewam, że posezonowe pomidory i ogórki mogą z nią spokojnie konkurować.

Kiedy zaczyna się jesień i mamy już wiele zapasów na zimę czekamy jeszcze tylko na suszone i marynowane grzyby. U mnie w rodzinie zbieranie grzybów jest pasją pokoleń. Często staramy się wyrwać z domu i pochodzić po lesie. Oczywiście jak każdy doświadczony grzybiarz mam swoje ulubione miejsca, które chętnie odwiedzam. Niestety tak jak każdy grzybiarz też niechętnie zdradzam gdzie one się znajdują, dlatego w tym względzie nie pomogę :).

Zawsze lubiłem zbierać grzyby nawet, kiedy byłem opasły i schylanie sprawiało mi wiele wysiłku, chętnie wstawałem w nocy i jechałem do lasu. Teraz jest lepiej pod tym względem. Schylanie nie stanowi już dla mnie jakiegokolwiek problemu, nawet wiązanie sznurówek stało się zwykłym spacerkiem a nie wejściem na Mont Everest. Tym bardziej schylenie się po prawdziwka, koźlarka, krawca czy każdego innego jadalnego grzyba jest po prostu przyjemnością. To jest chyba zapisane gdzieś u ludzi w genach wstawanie w nocy i chodzenie przez pół dnia po lesie żeby wieczorem wspominać te najpiękniejsze grzyby. Fajne dla mnie jest jeszcze jedno – akurat zbieranie grzybów kochamy z żoną jednakowo i najchętniej każdą wolną chwilę jesienią spędzalibyśmy na tej przyjemności razem a ponieważ Aneczka z echolokacji używa tylko echo, rzeczywiście w lesie jesteśmy nierozłączni.

Dla tych, którzy tak jak my kochają długie spacery po lesie w poszukiwaniu grzybów – dasz bór.

 

Jestem za podatkiem od cukru

29 sie

Miałem dzisiaj napisać o ostatnich dniach wakacyjnej wolności naszych dzieci. Ale nie wszyscy mają dzieci. Z kolei dla innej części nic nie jest ważniejszego jak przywrócenie słodkich bułek do szkolnych sklepików.

Niestety ludzi nierozsądnych nie brakuje w naszym kraju. Osobiście uważam, że wprowadzenie podatku przez niektóre państwa na cukier oraz produkty zawierające cukier jest genialnym rozwiązaniem. Jeżeli taki rodzic nie myśli o przyszłości swojego dziecka i woli mu dać kasę na słodką bułkę zamiast pożywnego, drugiego śniadania niech płaci tyle za tą bułkę, żeby mu w pięty poszło. Cały czas powtarzamy z żoną, że cukier to nie tylko otyłość oraz cukrzyca, to również rak i inne bardzo ciężkie choroby. Musimy jeszcze wziąć pod uwagę, iż dawki cukru, które dostarczane są w wielu produktach spożywczych do naszego organizmu bardzo często przekraczają jakiekolwiek normy a tym bardziej nasze zapotrzebowanie na cukier. Dlatego w związku ze zbliżającym się rokiem szkolnym apeluje o rozsądek. Niech ta przykładowa słodka bułka będzie odmianą raz na jakiś czas, niech będzie nagrodą za dobrze przepracowany miesiąc ciężkiej, szkolnej pracy a nie rutyną.

 IMAG0128[1]

 

Życie czy śmierć? – Ja wybrałem!!!

24 sie

Jak długo po operacji trzeba uważać na to co się je? Odpowiedź jest banalna przez całe życie. Osoby otyłe mają bardzo często zmieniony metabolizm i przez te zmiany każde odstępstwo okupione jest bardzo szybkim przyrostem wagi.

Kiedy rozmawiam z innymi osobami  na temat ich walki z otyłością bardzo często słyszę a już najczęściej od osób, które schudły poprzez  uprawianie sportu, że kiedy pofolgują sobie jednego dnia, to  drugiego muszą przebiec dodatkowe kilometry lub mocniej przyciągnąć pasa. Podobnie jest po operacji bariatrycznej jeśli będziemy sobie folgować, odpuszczać, zapominać i jeść coraz więcej będziemy coraz bardziej otyli. Szacuje się, że zwykle po sześciu latach osoby po operacji bariatrycznej  wracają do swojej dawnej wagi. Co jest tego przyczyną ? I czy ma sens jakiekolwiek poświęcenie? Przyczyną jest właśnie odpuszczanie diety, a czy ma sens poświęcenie – to zależy od osoby otyłej jeśli woli mieć ciężkie życie i umierać w powolnych męczarniach to już naprawdę jej indywidualna sprawa.

Zawsze powtarzałem i powtarzam jeśli chcesz zmienić coś co Ciebie denerwuje zmień siebie a później zmień to Cię denerwuje.  Jeżeli jesteś nieszczęśliwy to nie przez jakiegoś debila, który wyzwał cię od grubasa tylko przez Ciebie bo bardziej od słów debila denerwuje Cię twoja ułomność.

A jeśli nawet chociażby te sześć lat to dla was za mało to chyba lepiej żyć sześć lat dłużej niż sześć lat krócej prawda? Mam jeszcze jedno pytanie dla tych którzy nie chcą zdecydować się na walkę z otyłością – łatwiej wiązać sznurówki czy prosić o ich zawiązanie? Zaraz ktoś żuci odpowiedź „Ja jeszcze wiąże sam” – nieważne, że zasapię się przy tym jak smok ale sam wiąże – poczekaj jeszcze pół roku góra rok a sam to będziesz sobie żarcia na talerz z wysiłkiem nakładał. Oj wymówek znam wiele moi drodzy lata praktyki i wiem jak ciężko przyznać się do błędu.  Po raz kolejny jednak radzę nie zwlekać. Czy ktoś z was na prawdę chce  usłyszeć wyrok na siebie?  Uwierzcie mi nie jest to miłe jak ktoś wam mówi prosto w oczy : pożyjesz jeszcze może dziesięć lat. A co później z moimi dziećmi? Co z moją rodziną? Kto się nimi zajmie? Jeśli rzeczywiście nie potraficie sobie zadać tych pytań ja wam je zadam co się stanie z waszymi bliskimi jak was nie będzie?

Rodzinka

 

Kolejny cel osiągnięty – szynka wędzona zrobiona

21 sie

I znowu się uparł !!! Tak można skomentować moje podejście do opracowanych przez mój dziwny umysł planów i celów. Jednym z nich stało się zrobienie własnej, wędzonej szynki. Dzięki temu uporowi kilka miesięcy temu kupiłem beczkę, dowiedziałem się jak zrobić z niej wędzarnie i mam teraz w nosie przepisy unii europejskiej (specjalnie z małych liter – bo jest to dla mnie sztuczny twór i go nie szanuje) dotyczące zakazu wędzenia drewnem. Kiedy już doprowadziłem wszystkie elementy do szczęśliwego końca i zamówiłem surową szynkę, nauczyliśmy się z żoną peklować, wiązać, parzyć a na koniec zjedliśmy najwspanialszy plaster wędliny od lat.

 Są pewne smaki, które pozostają w nas z czasów dzieciństwa. Smaki, które siedzą gdzieś głęboko w naszej głowie od czasu do czasu przypominając nam jak smacznie było u mamy czy u babci. Z czasów kiedy jeszcze marchewka była warzywem a nie owocem, jak próbują nam wmówić durne przepisy durnej instytucji międzynarodowej. Tych smaków nie odda nam nazwa typu „Szynka babuni”, „Wiejska” czy nawet nazwa „Szynka po staropolsku” do tych smaków musimy wrócić całkowicie sami pozbywając się chemikaliów sprzedawanych nam w sklepie. Ten smak do nas wrócił i wiecie ponieważ jem mniejsze porcje od czasu operacji to właśnie taki niewielki kawałek nieba w gębie wystarczył mi do szczęścia.

Właśnie tak chciałbym być uparty we wszystkim co robię, osiągać swoje cele dzięki ciężkiej pracy i zdobywaniu wiedzy z różnych źródeł. Te cele, które potrafię sobie wyznaczyć i do nich dotrzeć pokazują mi, że jestem zawodnikiem, który może osiągnąć dużo więcej niż do tej pory osiągnął – więc do dzieła panie Barłoga – do dzieła.

20160820_112642